Wielki Bój – Dzień 005

Ci, którzy chcieli pozostać wiernymi i opierać się zwiedzeniom i obrzydliwościom, jakie wprowadzono do Kościoła, przybranym w kapłańskie szaty, byli zdani na rozpaczliwą walkę. Nie akceptowano Biblii jako standardu wiary. Doktryna o wolności religijnej została okrzyknięta mianem herezji, a jej głosiciele byli znienawidzeni i usuwani. 

Po długim i ostrym konflikcie nieliczni wierzący zdecydowali się zerwać wszelkie związki z odstępczym Kościołem, gdyby ten nadal odmawiał oczyszczenia się od fałszu i bałwochwalstwa. Wiedzieli, że rozdział ten będzie absolutną koniecznością, jeśli będą chcieli pozostać posłuszni Słowu Bożemu. Ośmielili się nie tolerować błędów, które śmiertelnie zagrażały ich własnym duszom, a także dać przykład, dzięki któremu ocaliliby wiarę swoich dzieci i wnuków. Dla zapewnienia pokoju i jedności byli gotowi pójść na każde ustępstwo, pozostając wiernymi Bogu; czuli jednak, że gdyby poświęcili zasady, zdobyty w ten sposób pokój byłby okupiony zbyt drogo. Gdyby jedność mogła zostać zapewniona jedynie na drodze poświęcenia prawdy i sprawiedliwości, woleli podział, a nawet walkę. 

Zarówno Kościół, jak i świat skorzystałby, gdyby zasady, jakie przyświecały tym niezłomnym, odżyły w sercach tych, którzy wyznają, że są ludem Bożym. Istnieje zatrważająca obojętność wobec doktryn, które są filarami chrześcijańskiej wiary. Ugruntowuje się opinia, że nie mają one istotnego znaczenia. Ta degeneracja sprzyja działaniom współpracowników szatana, skutkiem czego owe fałszywe teorie i śmiertelne zwiedzenia, które demaskowali wierzący w przeszłych stuleciach i którym przeciwstawiali się, narażając własne życie, dziś traktowane są pobłażliwie przez tysiące tych, którzy głoszą, że naśladują Chrystusa. 

Pierwsi chrześcijanie byli rzeczywiście osobliwym ludem. Ich nieskazitelne maniery i niezachwiana wiara stanowiły bezustanny wyrzut, który zakłócał spokój grzesznika. Choć byli nieliczni, nie posiadali bogactw, pozycji czy tytułów, wszędzie tam, gdzie poznawano ich charakter i doktryny, stawali się postrachem czyniących zło. Dlatego źli nienawidzili ich, podobnie jak bezbożny Kain znienawidził Abla. Z tego samego powodu, dla którego Kain zamordował Abla, ci, którzy pragnęli odrzucić panowanie Ducha Świętego, gotowi byli wymordować lud Boży. Z tego samego powodu Żydzi odrzucili i ukrzyżowali Zbawiciela — Jego czystość i świętość Jego charakteru stanowiły bezustanny wyrzut wobec ich samolubstwa i zepsucia. Od dni Chrystusa aż po dzień dzisiejszy Jego wierni uczniowie wzbudzają nienawiść i sprzeciw tych, którzy kochają grzech i idą jego ścieżkami. 

Jak więc można nazwać ewangelię poselstwem pokoju? Kiedy Izajasz przepowiedział narodziny Mesjasza, określił Go tytułem „Książę Pokoju”11. Kiedy aniołowie ogłaszali pasterzom, że narodził się Chrystus, śpiewali nad równinami Betlejem: „Chwała na wysokościach Bogu, a na ziemi pokój ludziom, w których ma upodobanie” (Łk 2,14 UBG). Wydaje się, że istnieje wyraźna sprzeczność między tymi proroctwami a słowami samego Chrystusa: „Nie przyszedłem przynieść pokój, ale miecz” (Mt 10,34). Jednak gdy właściwie się je zrozumie, pozostają ze sobą w doskonałej harmonii. Ewangelia jest wieścią o pokoju. Chrześcijaństwo stanowi system, który — gdy się go przyjmie i według niego żyje — jest źródłem pokoju, harmonii i szczęścia na świecie. Religia Chrystusa zjednoczy w jedną rodzinę wszystkich, którzy przyjmują jej nauki. Misją Jezusa było pojednanie człowieka z Bogiem, a w ten sposób ludzi ze sobą nawzajem. Jednak świat w większości znajduje się pod kontrolą szatana, najbardziej zaciętego przeciwnika Chrystusa.

-32-

 Ewangelia proponuje ludziom zasady życia, które diametralnie różnią się od ich nawyków i pragnień, a oni przeciwstawiają się jej. Nienawidzą czystości, która objawia ich grzechy i stanowi niemą krytykę; prześladują i niszczą tych, którzy namawiają ich do przyjęcia jej sprawiedliwych i świętych praw. To w tym znaczeniu ewangelia nazwana jest mieczem — ponieważ wzniosłe prawdy pociągają za sobą nienawiść i konflikty. 

Tajemnicza Opatrzność, która pozwala sprawiedliwym cierpieć prześladowanie z rąk złych ludzi, stanowiła i nadal stanowi przyczynę dylematów i rozterek dla wielu słabych w wierze. Niektórzy są nawet gotowi odrzucić zaufanie do Boga, ponieważ znosi On najnikczemniejszych osobników, którym dobrze się powodzi, podczas gdy najlepsi i najbardziej niewinni cierpią i doznają krzywdy z ich ręki. Pada pytanie, jak Ten, który jest sprawiedliwy i miłosierny i który na dodatek dysponuje nieograniczoną mocą, może tolerować taką niesprawiedliwość i ucisk? To pytanie nas nie dotyczy. Bóg dał nam wystarczający dowód swojej miłości i nie musimy wątpić w Jego dobroć, gdy nie rozumiemy działania Jego Opatrzności. Czyż Zbawiciel, przewidując wątpliwości, jakie ogarną Jego uczniów w czasie próby i ciemności, nie powiedział im: „Wspomnijcie na słowo, które do was powiedziałem. Nie jest sługa większy nad pana swego. Jeśli mnie prześladowali i was prześladować będą” (J 15,20)? Jezus wycierpiał dla nas więcej, niż jakikolwiek z Jego naśladowców mógłby przejść, cierpiąc z ręki bezbożnych ludzi. Ci, którzy zostali wezwani, aby doświadczyć cierpienia i męczeństwa, wstępują jedynie w ślady umiłowanego Syna Bożego. „Pan nie zwleka z dotrzymaniem obietnicy” (2 P 3,9). Nie zapomina o swoich dzieciach i nie zaniedbuje ich, ale pozwala, aby objawił się prawdziwy charakter bezbożnych, aby nikt, kto pragnie pełnić Jego wolę, nie został przez nich oszukany. Poza tym sprawiedliwi dostają się w ogień doświadczeń, aby sami mogli zostać oczyszczeni; aby ich przykład mógł przekonać innych, czym naprawdę jest wiara i pobożność; a także aby obrana przez nich droga była świadectwem przeciw bezbożnym i niewierzącym. 

„Pan nie zwleka z dotrzymaniem obietnicy” (2 P 3,9). On nie zapomina o swoich dzieciach ani nie zaniedbuje ich. Pozwala jednak, by niegodziwi ujawnili swój prawdziwy charakter, aby nikt, kto pragnie czynić Jego wolę, nie został zwiedziony. Natomiast sprawiedliwi dostają się w ogień utrapienia, aby mogli zostać oczyszczeni; aby ich charakter mógł przekonać innych o realności wiary i pobożności, a także aby ich konsekwentna postawa mogła być naganą wobec bezbożnych i niewierzących. 

Bóg pozwala, aby nikczemnym dobrze się powodziło i by mogli objawiać wobec Niego swoją nienawiść, aby kiedy dopełnią oni miary swej niegodziwości, wszyscy mogli zobaczyć Bożą sprawiedliwość i miłosierdzie w ich ostatecznym zniszczeniu. Szybko nadchodzi dzień Bożej zapłaty, kiedy wszyscy, którzy przestąpili Jego prawo i dręczyli Jego lud, zbiorą po prostu konsekwencje własnego postępowania; kiedy każdy akt okrucieństwa czy niesprawiedliwości wobec wiernych Bogu zostanie potraktowany tak, jakby dokonano go wobec samego Chrystusa. 

Istnieje jednak inna i o wiele ważniejsza kwestia, która powinna skupić uwagę współczesnych wspólnot chrześcijańskich. Apostoł Paweł oznajmia, że „wszyscy, którzy chcą żyć pobożnie w Chrystusie Jezusie, prześladowanie znosić będą” (2 Tm 3,12). Dlaczego więc wydaje się, że prześladowania ustały? Jedynym powodem jest to, że Kościół przystosował się do standardów świata i nie wzbudza opozycji. Religia naszych czasów nie posiada tego czystego i świętego charakteru, jaki cechował wiarę chrześcijańską w dniach Chrystusa i apostołów. Chrześcijaństwo ma takie powodzenie w świecie jedynie z powodu panującego w nim ducha zgody na grzech, z powodu obojętności w podejściu do wielkich prawd Słowa Bożego oraz dlatego, że w Kościołach tak niewiele jest żywej pobożności. Niech tylko pojawi się ożywienie wiary i mocy pierwszego Kościoła, a odżyje również duch nienawiści i zapłonie ogień prześladowań. 

Rozdział 3

ERA DUCHOWEJ CIEMNOŚCI

-33- 

Apostoł Paweł w swoim Drugim Liście do Tesaloniczan przepowiedział wielkie odstępstwo, które pojawi się wraz z ustanowieniem władzy papieskiej. Oznajmił, że dzień Chrystusa nie nadejdzie, „zanim nie przyjdzie odstępstwo i nie objawi się człowiek niegodziwości, syn zatracenia, przeciwnik, który wynosi się ponad wszystko, co się zwie Bogiem lub jest przedmiotem boskiej czci, a nawet zasiądzie w świątyni Bożej, podając się za Boga”. Następnie apostoł ostrzega swych braci, że „tajemna moc nieprawości już działa” (2 Tes 2,3-4.7). Już wówczas widział wkradające się do Kościoła błędy, które przygotowały drogę dla rozwoju papiestwa. 

Krok za krokiem, początkowo ukradkiem i w ciszy, później zaś coraz bardziej otwarcie, gdy już wzrastała w siłę i zdobywała władzę nad umysłami ludzi, „tajemna moc nieprawości” wykonywała swoje zwodnicze i bluźniercze dzieło. Niemal niezauważalnie pogańskie zwyczaje utorowały sobie drogę do Kościoła chrześcijańskiego. Duch kompromisu i konformizmu hamowany był przez jakiś czas przez zaciekłe prześladowania, jakich Kościół doświadczał ze strony pogaństwa. Kiedy jednak ustały, a chrześcijaństwo weszło na dwory i do królewskich pałaców, odłożyło na bok pełną skromności prostotę Chrystusa i Jego apostołów, a przejęło pompatyczność i wyniosłość pogańskich kapłanów i władców; w miejsce zasad Bożych ustanowiło ludzkie teorie i tradycje. Pozorne nawrócenie się Konstantyna na początku czwartego stulecia wywołało wielką radość; świat, przyodziany w pozory pobożności, wszedł do Kościoła. Teraz dzieło upadku znacznie przyśpieszyło. Pogaństwo, które wydawało się pokonane, stało się zwycięzcą. Jego duch przejął kontrolę nad Kościołem. Jego doktryny, ceremonie i zabobony zlały się w jedno z doktrynami i kultem tych, którzy nazywali siebie naśladowcami Chrystusa. 

-34- 

Ów kompromis pomiędzy pogaństwem i chrześcijaństwem zaowocował rozwojem przepowiedzianego w proroctwie „człowieka niegodziwości” występującego przeciwko Bogu i wynoszącego się ponad Niego. Ten potężny system fałszywej religii jest arcydziełem mocy szatana — pomnikiem jego wysiłków zmierzających do objęcia panowania nad ziemią stosownie do jego woli. 

Już raz szatan podjął próbę przekonania Jezusa do kompromisu. Przyszedł do Syna Bożego, aby kusić Go na pustyni, i pokazał Mu wszystkie królestwa świata oraz ich chwałę, proponując, że odda je w Jego ręce, jeśli tylko Jezus uzna zwierzchnictwo księcia ciemności. Chrystus ostro zganił aroganckiego kusiciela i zmusił go do odejścia. Jednak przedstawiając te same pokusy człowiekowi, szatan osiąga zdecydowanie więcej. Chcąc osiągnąć ziemskie zyski i zaszczyty, Kościół szukał przychylności i poparcia u wielkich tego świata; odrzuciwszy tym sposobem Chrystusa, został przekonany, aby oddać hołd przedstawicielowi szatana — biskupowi Rzymu. 

Jedna z naczelnych doktryn Kościoła rzymskiego głosi, że papież jest widzialnym przywódcą powszechnego Kościoła Chrystusowego, obdarzonym najwyższą władzą nad biskupami i księżmi we wszystkich częściach świata. Ponadto nadano papieżowi tytuły należne Bóstwu. Nazwano go „Pan Bóg Papież” i obwołano nieomylnym. Wymaga on hołdów wszystkich ludzi. To samo żądanie, jakie wysunął szatan na pustyni, wysuwane jest nadal przez Kościół rzymski, któremu niezliczone tłumy gotowe są złożyć taki hołd. 

Jednak ci, którzy obdarzają Boga czcią i bojaźnią, traktują tę wymierzoną przeciw niebu zarozumiałość tak samo, jak Chrystus potraktował nagabywanie Go przez złego: „Panu, Bogu twemu, kłaniać się będziesz, i jemu samemu służyć będziesz” (Łk 4,8). Bóg nigdy nawet nie wspomniał w swoim Słowie, że wyznaczył na głowę Kościoła jakiegokolwiek człowieka. Doktryna o zwierzchności papieskiej jest sprzeczna z naukami Pisma. Papież nie może mieć władzy nad Kościołem Chrystusa inaczej niż na drodze uzurpacji. 

Katolicy uparcie obwiniali protestantów o herezję i rozmyślną separację od prawdziwego Kościoła. Jednak te oskarżenia odnoszą się w istocie do nich samych. To oni porzucili sztandar Chrystusa i odeszli od „wiary raz świętym podanej” (Jud 3). 

Szatan doskonale wiedział, że Pismo Święte uzdolniłoby człowieka do rozpoznania jego zwiedzeń i przeciwstawienia się jego mocy. Nawet sam Zbawiciel świata dzięki Słowu oparł się jego nagabywaniom. Wobec każdego ataku Chrystus używał tarczy wiecznej prawdy, mówiąc: „Napisano”. Na każdą sugestię przeciwnika odpowiadał mądrością i mocą Słowa. Aby szatan był w stanie utrzymać swą władzę nad ludźmi oraz ugruntować autorytet papieskiego uzurpatora, musi utrzymywać ich w nieznajomości Pisma Świętego. Biblia wywyższyłaby Boga i sprowadziła człowieka na właściwe dla niego miejsce, dlatego jej święte prawdy muszą zostać zatajone i pozostać w ukryciu. Tę logikę postępowania przyjął Kościół katolicki. Przez setki lat zakazywano rozpowszechniania Biblii. Zakazywano ludziom jej czytania i posiadania, a pozbawieni zasad księża i prałaci interpretowali jej nauki tak, aby podtrzymać swoją pozycję. W ten sposób papież został niemal powszechnie uznany za zastępcę Boga na ziemi, obdarzonego władzą nad Kościołem i światem. 

-35-

Oryginalna wersja tej ksiązki zawiera obrazki, a nie tekst, dlatego niektóre strony w pliku pdf są krótsze albo ich nie ma.

-36- 

Usunąwszy narzędzie do wykrywania błędu, szatan działał tak, jak mu się podobało. Proroctwo głosiło, że papiestwo postanowiło „zmienić czasy i Prawo” (Dn 7,25 BT). Nie trzeba było na to długo czekać. Aby dostarczyć nawracającym się poganom substytutu kultu posągów i w ten sposób wesprzeć ich rzekome przyjęcie chrześcijaństwa, do chrześcijańskiego nabożeństwa stopniowo wprowadzono kult obrazów i relikwii. Uchwałą soboru ostatecznie zatwierdzono ten system bałwochwalstwa. Dla zwieńczenia świętokradczego dzieła Rzym ośmielił się usunąć z prawa Bożego drugie przykazanie zakazujące czczenia obrazów i rozdzielił dziesiąte, aby zachować ich początkową liczbę. Duch ustępstwa wobec pogaństwa otworzył drogę do dalszego lekceważenia władzy nieba. Szatan działający przez nienawróconych przywódców Kościoła zmienił też czwarte przykazanie i podjął próbę unieważnienia pradawnego szabatu, dnia, który Bóg pobłogosławił i uczynił świętym (Rdz 2,2-3); w jego miejsce wywyższył święto, które poganie przestrzegali jako „czcigodny dzień słońca”. 

Posted in

Droga do Odnowy

Leave a Comment