Wielki Bój – Dzień 050

Rozdział 19 – ŚWIATŁO W CIEMNOŚCI 

Wkażdym stuleciu, podczas każdej wielkiej reformacji czy ruchu religijnego dzieło Boże na ziemi wykazuje uderzające podobieństwo. Zasady postępowania Boga wobec ludzi są zawsze takie same. Współczesne znaczące ruchy można porównać do tych z przeszłości, a doświadczenia Kościoła w minionych latach stanowią przykład dla naszych czasów.

Żadna z prawd nie została w Biblii tak jasno przedstawiona jak ta, że Bóg przez Ducha Świętego w szczególny sposób kieruje swoimi sługami na ziemi w ramach wielkich ruchów mających na celu rozpowszechnienie dzieła zbawienia. Ludzie są narzędziami w ręku Boga, a On wykorzystuje ich, aby realizowali Jego plany łaski i miłosierdzia. Każdy ma do odegrania swoją rolę; każdemu została udzielona pewna doza światła, odpowiednia dla potrzeb czasu i wystarczająca, by umożliwić wykonanie zleconego przez Boga dzieła. Jednak żaden człowiek, bez względu na to, jak hojnie zostałby obdarowany przez niebo, nigdy nie posiadał pełnego zrozumienia wielkiego planu zbawienia czy nawet Bożych zamiarów dotyczących dzieła, jakie odbywa się w czasach, w których przyszło mu żyć. Ludzie nie rozumieją w pełni, czego Bóg dokonuje dzięki dziełu, jakie zleca im do wykonania; nie pojmują wszystkich aspektów poselstwa, które głoszą w Jego imieniu. 

„Czy możesz zgłębić tajemnicę Boga albo zbadać doskonałość Wszechmocnego?”. „Bo myśli moje, to nie myśli wasze, a drogi wasze, to nie drogi moje — mówi Pan. Lecz jak niebiosa są wyższe niż ziemia, tak moje drogi są wyższe niż drogi wasze i myśli moje niż myśli wasze”. „Wspomnijcie na sprawy dawne, odwieczne, że Ja jestem Bogiem i nie ma innego, jestem Bogiem i nie ma takiego jak Ja. Ja od początku zwiastowałem to, co będzie, i z dawna to, co jeszcze się nie stało” (Hi 11,7; Iz 55,8-9; 46,9-10). 

Nawet prorocy, których Duch oświecił w szczególny sposób, nie w pełni rozumieli doniosłość objawień, jakie im powierzono. Ich znaczenie miało być rozpoznawane stulecie po stuleciu, w miarę jak lud Boży potrzebował zawartych w nich pouczeń. 

Piotr, pisząc o zbawieniu, o którym dowiadujemy się dzięki ewangelii, mówi: „Zbawienia tego poszukiwali i wywiadywali się o nie prorocy, którzy prorokowali o przeznaczonej dla was łasce, starając się wybadać, na który albo na jaki to czas wskazywał działający w nich Duch Chrystusowy, który przepowiadał cierpienia, mające przyjść na Chrystusa, ale też mające potem nastać uwielbienie. Im to zostało objawione, że nie sobie samym, lecz wam usługiwali” (1 P 1,10-12). 

Chociaż jednak prorokom nie było dane pełne zrozumienie tego, co zostało im objawione, gorąco pragnęli oni uzyskać pełnię światła, jakie Bóg zechciał im objawić. „[P]oszukiwali i wywiadywali się” usilnie, „starając się wybadać, na który albo na jaki to czas wskazywał działający w nich Duch Chrystusowy”. Jakaż to lekcja dla ludu Bożego doby chrześcijańskiej, na którego użytek zostały przekazane wszystkie te proroctwa! 

-212- 

 „Im to zostało objawione, że nie sobie samym, lecz wam usługiwali”. Przyjrzyjcie się świętym mężom Bożym, gdy tak pilnie „poszukiwali i wywiadywali się” w kwestii objawień, jakie zostały im udzielone dla pokoleń, które jeszcze się nie narodziły. Porównajcie ich święty zapał z apatyczną obojętnością, z jaką wybrani późniejszych czasów traktują ów dar nieba. Jakież to napomnienie dla obojętnych miłujących wygodę i świat, którzy zadowalają się stwierdzeniem, że proroctw nie da się zrozumieć! 

Choć ograniczone umysły ludzkie nie są w stanie zgłębić zamiarów Nieskończonego ani w pełni zrozumieć kierunków Jego działań, to jednak często dzieje się tak, że poselstwo z nieba jest dla nich niejasne, ponieważ popełnili jakiś błąd lub zaniedbanie. Nierzadko umysły ludzi, w tym również sług Bożych, są tak przyćmione opiniami innych, tradycjami i fałszywymi koncepcjami, że są w stanie jedynie częściowo pojąć wielkie sprawy, jakie Bóg objawił im w swoim Słowie. Tak było w przypadku uczniów Chrystusa, pomimo że Zbawiciel przebywał wśród nich osobiście. Ich myślenie było przesycone powszechnie panującymi koncepcjami dotyczącymi Mesjasza jako ziemskiego władcy, który miał podnieść Izrael do pozycji światowego imperium, i dlatego nie potrafili zrozumieć znaczenia Jego słów, kiedy przepowiadał swoje cierpienia i śmierć. 

Sam Chrystus wysłał ich z wieścią: „Wypełnił się czas i przybliżyło się Królestwo Boże, upamiętajcie się i wierzcie ewangelii” (Mk 1,15). Bazowała ona na proroctwie z dziewiątego rozdziału Księgi Daniela. Anioł oznajmił, że sześćdziesiąt dziewięć tygodni ma trwać „aż do PomazańcaKsięcia”, a uczniowie pełni wielkich nadziei i radosnego oczekiwania spodziewali się, że Me sjasz obejmie tron w Jerozolimie, by ustanowić rządy nad całym światem. Głosili ewangelię, jaką zlecił im Chrystus, jednakże sami źle rozumieli jej znaczenie. Choć słowa ich poselstwa zapisane były w Księdze Daniela 9,25, nie widzieli, że już następny werset tego samego rozdziału mówi o tym, że Mesjasz zostanie zgładzony. Od dnia narodzin ich serca przepełniała nadzieja chwały ziemskiego królestwa i właśnie to nie pozwalało im pojąć zarówno szczegółów proroctwa, jak i słów samego Chrystusa. 

Wykonywali swoje zadanie, przekazując narodowi żydowskiemu zaproszenie miłosierdzia, a potem, kiedy oczekiwali, że w wyznaczonym czasie ujrzą, jak ich Pan zasiada na tronie Dawida, zobaczyli, że został pojmany jak złoczyńca, wyszydzony, wyśmiany i potępiony, a w końcu zawisł na krzyżu Golgoty. Jakaż rozpacz i jaki ból ogarnęły ich serca podczas dni, gdy ich Pan spoczywał w grobie! 

Chrystus przyszedł dokładnie w tym czasie i dokładnie w taki sposób, jaki został przepowiedziany w proroctwie. Świadectwo Pisma Świętego wypełniło się w każdym szczególe Jego służby. Głosił poselstwo zbawienia i „przemawiał z mocą”. Jego słuchacze byli w głębi serca przekonani, że to, czego słuchają, pochodzi z nieba. Boskość misji Syna Bożego została potwierdzona przez Ducha Bożego i Słowo. 

Uczniowie stale obdarzali swojego ukochanego Mistrza niesłabnącym uczuciem. Mimo to ich umysły przesłaniała mgła niepewności i zwątpienia. W bólu nie pamiętali słów Chrystusa wskazujących na Jego cierpienie i śmierć. Gdyby Jezus z Nazaretu rzeczywiście był Mesjaszem, czy teraz, rozczarowani, tkwiliby pogrążeni w smutku? To pytanie dręczyło ich, gdy Zbawiciel spoczywał w grobie przez wszystkie pełne rozpaczy godziny tamtego szabatu, który dzielił Jego śmierć od zmartwychwstania. 

Choć nad owymi naśladowcami Jezusa zapadła noc smutku, nie zostali opuszczeni. Prorok powiedział: „[C]hociaż siedzę w ciemności, jednak Pan jest moją światłością. (…) 

-213-

wyprowadzi mię na światło, abym ujrzał jego sprawiedliwość”. „[C]iemność nic nie ukryje przed tobą, a noc jest jasna jak dzień, ciemność jest dla ciebie jak światło”. Bóg rzekł: „Światło świeci prawym w ciemności”. „I poprowadzę ślepych drogą, której nie znają, ścieżkami im nieznanymi ich powiodę, ciemność przed nimi obrócę w jasność, a miejsca nierówne w równinę. Oto rzeczy, których dokonam i nie zaniedbam ich!” (Mi 7,8-9; Ps 139,12; 112,4; Iz 42,16). 

Zapowiedź, jaką rozgłaszali uczniowie w imieniu Pana, była prawdziwa w każdym szczególe, a wydarzenia, na które wskazywała, właśnie się rozgrywały. Ich poselstwo brzmiało: „Wypełnił się czas i przybliżyło się Królestwo Boże”. Wraz z końcem „czasu” — sześćdziesięciu dziewięciu tygodni z dziewiątego rozdziału Księgi Daniela, które trwały aż do pojawienia się Mesjasza — „Pomazaniec”, Chrystus, tuż po chrzcie w Jordanie udzielonym mu przez Jana, otrzymał namaszczenie Duchem. „Królestwo Boże”, którego przybliżenie się głosili uczniowie, zostało ustanowione przez śmierć Syna Bożego. Nie było ono jednak, jak wierzyli przez całe życie, ziemskim imperium. Nie było również tym przyszłym i nieśmiertelnym królestwem, które zostanie ustanowione, kiedy „królestwo, władza i moc nad wszystkimi królestwami pod całym niebem będą przekazane ludowi Świętych Najwyższego”; tym wiecznym królestwem, w którym „wszystkie moce jemu będą służyć i jemu będą poddane” (Dn 7,27). Używane w Biblii wyrażenie „Królestwo Boże” wykorzystywane jest do oznaczenia zarówno królestwa łaski, jak i królestwa chwały. To pierwsze przedstawia Paweł w Liście do Hebrajczyków. 

-214-

Wskazawszy na Chrystusa, pełnego współczucia orędownika, który „współczuje ze słabościami na szymi357”, apostoł mówi: „Przystąpmy tedy z ufną odwagą do tronu łaski, abyśmy dostąpili miłosierdzia i znaleźli łaskę ku pomocy w stosownej porze” (Hbr 4,15-16). Tron łaski symbolizuje królestwo łaski; istnienie tronu oznacza istnienie królestwa. W wielu swoich przypowieściach Chrystus wykorzystuje wyrażenie „królestwo niebieskie”, aby wykazać działanie Bożej łaski na ludzkie serca. 

Konsekwentnie tron chwały symbolizuje królestwo chwały; termin ten odnosi się do słów Zbawiciela: „A gdy przyjdzie Syn Człowieczy w chwale swojej i wszyscy aniołowie z nim, wtedy zasiądzie na tronie swej chwały. I będą zgromadzone przed nim wszystkie narody” (Mt 25,31-32). Królestwo to jest jeszcze przyszłością. Nie zostanie ono ustanowione, dopóki Chrystus nie przyjdzie po raz drugi. 

Królestwo łaski zostało założone natychmiast po upadku człowieka, kiedy został obmyślony plan odkupienia upadłego rodzaju ludzkiego. Wówczas istniało ono w planach Bożych i dzięki Jego obietnicy; ludzie mogli stać się jego obywatelami przez wiarę. Nie zostało ono jednak ustanowione aż do śmierci Chrystusa. Nawet gdy Zbawiciel rozpoczął już swoją ziemską misję, zmęczony uporem i niewdzięcznością ludzi mógł jeszcze zrezygnować ze złożenia ofiary na Golgocie. W Getsemane kielich goryczy drżał w Jego ręku. Również wtedy mógł otrzeć z czoła krwawy pot i porzucić ludzkość na pastwę jej grzeszności. Gdyby to zrobił, nie byłoby już odkupienia dla upadłych ludzi. Ponieważ jednak Zbawiciel oddał swoje życie i wydając ostatnie tchnienie, krzyknął: „Wykonało się!”, wypełnienie planu zbawienia stało się pewne. Obietnica zbawienia złożona grzesznej parze w Edenie została potwierdzona. Królestwo łaski, które dotąd istniało jako Boża obietnica, zostało założone. 

W ten sposób śmierć Chrystusa — to samo wydarzenie, które uczniowie postrzegali jako koniec swej nadziei — było tym, co w rzeczywistości umacniało ją na zawsze. To, co przyniosło im tak okrutne rozczarowanie, stanowiło koronny dowód na słuszność ich wiary. Wydarzenie, które napełniło ich smutkiem i rozpaczą, było tym samym, które otworzyło drzwi nadziei każdemu dziecku Adama — to właśnie od tego wydarzenia zależało przyszłe życie i wieczne szczęście wszystkich ufających Bogu we wszystkich stuleciach. 

Zamierzenia nieskończonego miłosierdzia wypełniły się nawet w fakcie rozczarowania uczniów. Chociaż ich serca zdobyła Boża łaska i siła nauk Tego, który „przemawiał tak, jak nie przemawiał żaden człowiek”, to nadal czyste złoto ich miłości do Jezusa było pomieszane z nędznym stopem ziemskiej pychy i egoistycznych ambicji. Nawet w izbie paschalnej, w poważnej chwili, kiedy ich Mistrz już wkraczał między cienie Getsemane, prowadzili „spór (…) o to, kto z nich ma uchodzić za największego” (Łk 22,24). Ich wizja obejmowała tron, koronę i chwałę, podczas gdy tuż przed sobą mieli hańbę i udrękę Ogrodu Oliwnego, sali sądowej, krzyża Golgoty. To duma ich serc i pragnienie ziemskiej chwały sprawiły, że tak kurczowo trzymali się fałszywej nauki swoich czasów, a pominęli słowa Zbawiciela ukazujące prawdziwą naturę Jego królestwa i wskazujące na Jego mękę i śmierć. Błędy te doprowadziły do bolesnego, ale potrzebnego doświadczenia, na które zezwolono, aby mogła nastąpić zmiana. Chociaż uczniowie niewłaściwie pojmowali znaczenie swego poselstwa, a ich oczekiwania nie spełniły się, głosili jednak ostrzeżenie przekazane im przez Boga, a Pan nagrodził ich wiarę i uhonorował ich posłuszeństwo. To im powierzone zostało dzieło zwiastowania wszystkim narodom wspaniałej wieści o zmartwychwstałym Zbawicielu. Do tego właśnie dzieła przygotowało ich za przyzwoleniem Boga tamto doświadczenie, które wówczas wydawało im się tak gorzkie. 

Posted in

Droga do Odnowy

Leave a Comment